wtorek, 28 lutego 2017

O tym jak pani z drogerii wie lepiej...

Czytałam różne historie na blogach. Jak to jesteśmy cudownie obsługiwani przez pracowników drogerii. Profesjonalistów, przynajmniej taką mam nadzieję. Rzadko kiedy zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Wielu z pracowników jest naprawdę pomocnych, potrafią pomóc i naprawdę dobrze doradzić. Ale czasami zdarzają się perełki takie jak ta, którą spotkałam w drogerii Super Pharm.

Wybrałam się tam po puder do twarzy. Sypki prasowany. Jakiś ładny żółciutki odcień, którym mogłabym przypudrować moją lekką zaczerwienioną twarz. Taka moja alternatywa dla podkładów. Ot, taka moja fanaberia.
śmieszne dziwne sytuacje w drogerii pani z drogerii wie lepiej


Na stoisku podeszła do mnie miła, młodziutka ekspedienta i z uroczym uśmiechem zaoferowała swoją pomoc.  
Po czym zamiast dać mi puder do samodzielnego przetestowania, zaczęła sama na swoich rękach pokazywać jaki to piękny odcień. I tak robiła z każdym produktem, jaki miała w ręku.
- O widzi pani, jaki ładny?
- A  może ten?
- Ładny odcień, prawda?
- A ten jaki ładny!
I tak po kolei z każdym pudrem.

Nawet nie zdążyłam się dobrze przyjrzeć i już śmigała z następnym.Tak jakby sama sobie kupowała puder.

Szczerze mówiąc, zakręciło mi się w głowie od jej pomocy. Grzecznie podziękowałam i czym prędzej uciekłam.


Macie jakieś swoje ciekawe historie? Podzielcie się, chętnie poczytam.

piątek, 24 lutego 2017

(Nieoficjalnie) Promocja Rossmann -49% 2017

Pojawiły się nieoficjalne daty promocji -49% w Rossmannie





Planujecie coś kupić podczas tej promocji ? 
Ja się obkupiłam podczas poprzedniej promocji, ale do koszyka zawsze coś wpadnie. Zacznę sobie powoli robić listę, 

czwartek, 23 lutego 2017

Odchudzanie: Schudnąć 6,5 kg w miesiąc, tak to jest możliwe

W Grudniu ubiegłego roku zaczęłam moja walkę o siebie. O tego momentu miałam i chwilę załamania i chwilę tryumfu. Jednak w połowie stycznia, wzięłam się ostro za siebie. I udało mi się schudnąć 6,5 kg w miesiąc. To nie slogan reklamowy, który często widzimy na reklamach odsyłających do cud specyfików.  Mnie tyle udało się schudnąć. Moja waga w połowie stycznia wynosiła 106,5 kg . Po kilku tygodniach waga ładnie mi spadła i ważę obecnie równe 100 kg. Tak niewiele zabrakło, aby moja waga była z powrotem dwucyfrowa. Może jutro, gdy się będę ważyć pokaże się magiczne 99 kg.

Co stosowałam, że schudłam aż tyle w tak krótkim okresie? 

odchudzanie dla początkujących

Po pierwsze ćwiczenia na siłowni. Na początek 2-3 razy w tygodniu. Teraz staram się chodzić coraz częściej. Stosuje zasadę: Gdy czuje, że moje mięśnie się jeszcze nie zregenerowały to nie idę. Przekładam wizytę na dzień później. 
Mój plan treningu: Najpierw ćwiczenia aerobowe np. orbitrek, rowerek lub bieżnia. Zależy od mojego humoru :) A później ćwiczenia na różnych urządzeniach. Zaczynam jednak zawsze od ćwiczeń na brzuch, bo zależy mi abym, jak najszybciej zgubiła centymetry z brzucha. No i na koniec jeszcze raz ćwiczenia aerobowe. Z reguły wybieram bieżnie, bo jestem już zmęczona na coś innego.


jak schudnąć bez wyrzeczeń

Jednak ćwiczenia to nie wszystko. Bardzo ważna okazała się także zmiana dietyJem obecnie 5 razy dziennie. Zgodnie z planem diety. Staram się jeść w miarę regularnie. Nie zawsze jest możliwe
Wiecie zawsze mi się wydawało, że jak jesteś na diecie to jesteś głody lub musisz być głodny. Jednak nic z tego. Już pierwszego dnia musiałam wpychać w siebie jedzenie. Ja nigdy nie jadłam 5 razy na dzień. Zawsze coś w biegu i to chyba był mój podstawowy błąd. Organizm zawsze chomikował to co jadłam, bo nie był pewny kiedy znowu coś dostanie.


odchudzanie 2017


Wyrzuciłam z mojej jadłospisu pieczywo pszenne. Wymieniłam na pieczywo razowe. Poniekąd z przymusu, bo jestem uczulona na nikiel. A przy uczuleniu na nikiel, mąka pszenna a co za tym idzie i pieczywo pszenne jest na liście zakazanych produktów.

No i na koniec najważniejsze picie wody. Staram się pić dużo wody niegazowanej. Wg mojej wagi powinnam wypić około 3 litrów wody dziennie. Staram się i czasami mi to wychodzi. Ale są też takie dni kiedy nie mogę nawet patrzeć na wodę...

A na koniec dowód wydruki z wagi.
Wyraźnie poprawiło się moje BMI, zmniejszył mi się tłuszcz wisceralny i ilość kg do zrzucenia. Spada głównie tłuszcz a oto mi chodzi. Do idealnej wagi jeszcze daleko, ale bliżej niż dalej


To tyle. Walka trwa dalej. Nie ma co osiadać na laurach. Teraz do przodu. Mam nadzieje, że kolejny miesiąc będzie przynajmniej w połowie tak udany i będę miała się przed wami czym pochwalić.

środa, 22 lutego 2017

Chrusty na drożdżach / faworki/ tłusty czwartek

Już jutro tłusty czwartek :) Dzień w którym każdy chyba lubi sobie podjeść. Oprócz pączków, bardzo lubię chrusty, czyli inaczej  faworki i chciałabym się z wami podzielić przepisem na chrusty na drożdżach. Przepis jest u mnie od lata. Nie pamiętam od kogo go dostałam. Sprawdzony niejednokrotnie. Faworki zawsze wychodzą przepyszne. Polecam.


chrusty na drożdżach, sprawdzony przepis

składniki:
1 kg mąki
0,5 kostki margaryny
3 jajka
3 łyżki cukru
2 dkg drożdży
cukier waniliowy
0,5 szklanki mleka
2-3 łyżki wódki lub spirytusu
0,5 l oleju do smażenia
cukier puder do posypania

faworki na tłusty czwartek

Sposób wykonania: 

Margarynę rozpuścić. Do miski wsypać cukier, Wlać tłuszcz , dodać cukier waniliowy, wbić jajka i dokładnie połączyć wszystkie składniki. Do salaterki wsypać rozdrobione drożdże, zalać zimnym mlekiem, zamieszać. Następnie drożdże wlać do półmiska z cukrem i masa jajeczną. Wsypać mąkę, wlać alkohol.  Ciasto dobrze zagnieść. wstawić do lodówki na dwie, trzy godziny.
Wyrobić,  rozwałkować.  kroić w romby, nacinać w środku, wywijać. piec w gorącym oleju na zloty kolor. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.

faworki własnoręcznie zrobione

SMACZNEGO ! 


Lubicie faworki? Pieczenie coś samemu na tłusty czwartek? 
ja sama jestem na diecie, ale dzisiaj i jutro sobie odpuszczam :) A co mi tam, dwa dni mi nie zaszkodzą :)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Płyn micelarny 3 w 1 Owies / Green Pharmacy / Recenzja

Kupiłam ten produkt, bo lubię testować nowe płyny micelarne. Spodobał mi się w nim skład a  duża pojemność i cena to także dodatkowy plus, więc postanowiłam kupić kolejny do kolekcji. Jak to u mnie bywa trochę potrwało zanim go zużyłam, bo musiałam najpierw poużywać zapasy. Jak się sprawdził płyn na mojej tłustej cerze ?  Zapraszam do przeczytania recenzji. 



duża pojemność 500 ml plastikowa butelka pół litra płynu micelarnego


Kilka słów od producenta:

Bezzapachowy. Działa potrójnie: oczyszcza, tonizuje i nawilża.  Do codziennej pielęgnacji. Nie wymaga spłukiwania. Forma miceli daje wysoką jakość oczyszczania, zapewnia łagodny demakijaż. Dzięki neutralnemu pH zachowuje równowagę fizjologiczna skóry, nie narusza jej bariery ochronnej. łagodnie i skutecznie usuwa zanieczyszczenia z twarzy, szyi i dekoltu, zmywa makijaż oczu i ust.  jest wzbogacony łagodzącym i regenerującym ekstraktem z owsa oraz nawilżającym pantenolem. Specjalny, wielozadaniowy składnik ochronny, uspokaja podrażnienia, daje elastyczność, sprężystość i gładkość skóry, chroni przed utrata wilgoci i pozostawia uczucie komfortu. Do cery delikatnej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, wymagającej regeneracji. Niewielki osad wynika z użycia naturalnych składników.  

pojemność: 500 ml

Skład:

duża butelka skład 500 ml płyn micelarny 0,5 litra



Moja opinia: 

Płyn jest bezzapachowy. Świetnie zmywał makijaż, nie podrażniał, nie piekła mnie po nim skóra, delikatny no i  wydajny. Wydawałoby się,ze ideał. Niestety ma tez  wady, które powodują, ze nie kupię tego płynu ponownie. Jedna wada, nie wada zależy jak kto lubi-  płyn się pieni i dodatkowo zostawia lepką warstwę na twarzy. O ile pienienie się płynu jakoś przeżyje, to ta lepka warstwa to już zupełnie nie dla mnie. Może płyn inaczej zachowuje się na cerze suchej, ale na mojej tłustej jest to uciążliwe. Reasumując polecam wam ten płyn micelarny pod warunkiem, że nie przeszkadza Wam taka lepka warstwa na twarzy.

Znacie ten płyn micelarny ? Używałyście, jakie macie o nim zdanie? 

wtorek, 14 lutego 2017

Rytuał morskiej pielęgnacji od Le Petit Marseiliais / moc alg, biala glinka / Recenzja

W Grudniu otrzymałam paczkę ambasadorską od Le petit Marseiliais a w niej wspaniała nowość: Pielęgnujący krem do mycia nawilżanie z algami morskimi i białą glinką oraz balsam do ciała odżywanie do bardzo suchej skóry z algami morskimi i oligamentami.
Le Petit Marseillais zainspirowane bogactwem Morza Śródziemnego postanowiło połączyć w nowych formułach pielęgnacyjnych jedne z najcenniejszych i najbardziej szlachetnych składników: algi i minerały morskie, białą glinkę, oligoelementy. Tak powstała nowa linia kosmetyków do wyjątkowej, morskiej pielęgnacji.











Ja oba produkty regularnie używałam przez cały styczeń, głównie podczas moich wizyt na siłowni. Jak się sprawdziły. Zapraszam do przeczytania recenzji. 

środa, 8 lutego 2017

Skromne styczniowe denko

Jak ten czas leci. Nie tak  dawno był koniec roku a tu już luty. Moje zużycie kosmetyków w styczniu są wyjątkowe skromne. Pewnie to dlatego, że styczeń wyjątkowo szybko mi zleciał. Pomijam fakt, że mam sporo kosmetyków pootwieranych. Ach wałczę z tym. Ale co mam zrobić skoro każda nowość jest wyjątkowo kusząca dla mnie?  No cóż to silniejsze ode mnie. Miałam nie robić styczniowego denka. Ale mój mąż naciskał na mnie , abym wyrzuciła w końcu śmieci, bo miejsca w łazience nie ma :) 
 

Tak wiec rada nie rada, oto moje styczniowe denko. Zapraszam.

wtorek, 7 lutego 2017

Dermika 3-etapowy program normalizujacy/ Moc alg / Nowość

Kilka dni temu zgłosiłam się na portalu ofeminin.pl do testowania nowości . Spośród, dostępnych do wyboru maseczek wybrałam  produkt najbardziej dostosowany do mojej cery, czyli

DERMIKA
piękno bez kompleksów
moc alg
3-stopniowy program normalizujący

dla cery z niedoskonałościami

dla cery z niedoksonałościami

Bardzo byłam ciekawa tego produktu. Ale dopiero w weekend znalazłam czas, aby przetestować maseczkę. Opakowanie jest niezmiernie eleganckie. Maseczka jest dodatkowo zapakowana w kartonowe etui. Co wyróżnia na pewno ten produkt na sklepowych półkach.

Maseczka składa się z trzech części:

1. Profesjonalny peeling korundowy
 maseczka Dermika 3-etapowy program normalizujacy Moc alg  dla cery z niedoskonalościami

2. tonizująca esencja z kwiatem lotosu


3. normalizująca maska multi-algowa



pojemność : 3 x 2 ml



Według producenta trójetapowy program pielęgnacyjny to alternatywa dla zabiegów profesjonalnej pielęgnacji, starannie skomponowana i dostosowana do potrzeb skóry.
Pierwszy etap to profesjonalny peeling korundowy, który złuszcza martwy naskórek. Peeling jest delikatny. Drobinki nie poraniły mi skóry. Ten krok przygotował moją skórę na aplikacje kolejnego składnika, którym jest tonizująca esencja kwiata lotosu.  Ten krok ma za zadanie przygotować skórę do aktywnej pielęgnacji. na koniec nałożyłam najlepsze, czyli multi-maskę algowąMaska algowa to połączenie ekstraktów z algi złotej, brązowej i zielonej. Ta mieszanka składników skoncentrowana jest na redukcji wydzielania sebum., niwelowaniu porów. i optymalizacji nawilżenia naskórka. ma pozostawić skórę bez kompleksów- świeżą, gładką i idealnie matową.

Dermika 3-etapowy program normalizujacy/ Moc alg / dla cery z niedoskonalościami


Działanie:

Na początek chciałam powiedzieć wam, że  żaden z elementów maseczki mnie nie uczulił. Co niestety często u mnie się zdarza. Po zastosowaniu tej maseczki , ani nie miałam podrażnionej skóry twarzy ani skóra mnie nie piekła, ani nie pojawiło się nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skory. Moje pory były zwężone. Jednak brakowało mi matu, który producent obiecuje. Moja skóra była za to wyjątkowo dobrze odświeżona, rozświetlona, promienna i nawilżona. Możliwe, że brakowało mi nawilżenia. Bo przecież na co dzień stosuje tylko wyłącznie produkty matujące moją skórę. Co do wydajności to mnie produktu wystarczyło na jedną aplikacje, ale pewnie znajdą się osoby, które są w stanie użyć tej maseczki dwa razy a może i więcej. Ja zawsze maseczki zużywam w całości na raz.


Widziałam tą maskę w zapowiedziach nowości w Rossmanowej gazetce Skarb. Dzisiaj, gdy byłam w w moim Rosmmanie na zakupach, te maseczki  były już w sprzedaży. Cena niestety na razie nie powala. Opakowanie maseczki kosztuje około 12 zł. To bardzo dużo jak na maseczkę.  Teraz czekam, jak te maseczki będą w promocji. Jestem bardzo zadowolona z działania tej maseczki i na pewno kupię zarówno i tą wersje, która testowałam, jak i z witaminą C dla cery zmęczonej. Ta druga przyda mi się po zimie.


Znacie już nowość z dermiki ? 

niedziela, 5 lutego 2017

Moje pierwsze spotkanie z klasyką / bronzer bahama mama / the Balm

Rzadko kiedy biorę udział w rozdaniach na blogach. Tym razem zrobiłam wyjątek. Wzięłam udział w rozdaniu na blogu Karoliny HorsiDo wyboru były dwa produkty. Ja wybrałam bronzer bahama mama marki the balm. Od dłuższego czasu miałam ochotę kupić ten produkt, aby sprawdzić o co chodzi z tym produktem. O co w ogóle tyle zamieszania? Czy naprawdę jest taki dobry?   Dlatego bardzo się ciesze, że udało mi się wygrać rozdanie i dzięki temu mogę przyjrzeć się bliżej produktowi, który zasłużył na miano kultowy.

bronzer bahama mama / the Balm jak wyglada w środku

Bardzo podoba mi się opakowanie w stylu retro. Niewątpliwie przyciąga wzrok. Solidny kartonik zamykany na magnes. Dodatkowo w zestawie papierowe etui dzięki czemu opakowanie ma dodatkowe zabezpieczenie podczas  podroży. Tak łatwo się nie otworzy. Po pierwszych testach bronzera jestem zachwycona. Zobaczymy, jak się spisze przy dłuższym używaniu.              

bronzer bahama mama / the Balm jak wyglada w srodku klasyka


Znacie ten produkt?

czwartek, 2 lutego 2017

Bo to wszystko wina wyprzedaży, czyli moje nowosci stycznia.

Tak to jest co roku, najpierw świąteczne szaleństwo a potem wyprzedaże. Jak każda kobieta uwielbiam wyprzedaże. Co roku staram się w tym okresie poświątecznym coś fajnego upolować. Gdy pracowałam zawsze kupowałam w tym okresie nowe ubrania, artykuły gospodarstwa domowego i wiele różnych dupereli, bardziej lub mniej przydatnych. Gdy poczekałam trochę dłużej to zwykle kupowałam w śmiesznych cenach rzeczy, które wcześniej kosztowały niemało.W tym roku dopóki nie schudnę nie kupuje nowych ubrań, więc póki co kupiłam trochę kosmetyków.Na pierwszy rzut kupiłam w Rossmannie zestawy świąteczne. Można było kupić zestawy przecenione o 50%. a później były jeszcze tańsze o ile się na coś jeszcze załapałam.

I tak jako pierwszy kupiłam zestaw firmy z Neutrogena a w nim
Żel do oczyszczania twarzy - Neutrogena Visibly Clear Pink Grapefruit Facial Gel
Krem nawilżający do twarzy - Neutrogena Visibly Clear Pink Grapefruit Oil Free moisturiser
 
 Neutrogena Visibly Clear Pink Grapefruit Facial Gel  Krem nawilżający do twarzy - Neutrogena Visibly Clear Pink Grapefruit Oil Free moisturiser

Zestaw Peeling i masło do ciała Orange & Satsuma za około 6 zł. Pojemność każdego specyfika to 70 ml.


Zestaw Rytuał morskiej pielęgnacji od Le Petit Marseillais a w nim odżywczy krem do mycia marine i nawilżające mleczko do mycia ciała. Bardzo spodobały mi się kosmetyki tej serii. Dostałam je w  grudniu jako ambasadorska Le Petit Marseillais. (klik) Dlatego, gdy owy zestaw pojawił się w wyprzedaży za około 11 zł, bez wahania go kupiłam.


W styczniu w Rossmannie pojawiły się także wyprzedaże podkładów. Dzięki zdjęciom zakupów innych dziewczyn na Instagramie, miałam namiary na przecenione podkłady w Rossmannie. Nawet, jak cena na półce była jeszcze niezmieniona to wiedziałam, że to i to jest przecenione. Kupiłam trzy podkłady i jeden krem BB.  Każdy z tych produktów do 7 zł za sztukę. Wszystkie podkłady  kupiłam w najjaśniejszym kolorach, poza Rimmel lasting finish. Gdzie najjaśniejszy dostępny kolor wchodzi w różowe tony.


Nie lubię balsamów do ciała, ale skoro się odchudzam to warto zadbać o ciało, które w trakcie ćwiczeń i odchudzania potrzebuje nawilżenia. Odkąd zaczęłam odchudzanie zaczęłam bardziej dbać o moje ciało, przynajmniej staram się regularnie używać kosmetyków do pielęgnacji ciała.  W tej kategorii kupiłam dwa produkty słynny Bio-Oil i balsam z Hippa. Bio-Oil byl akurat w promocji a balsam z Hippa był na wyprzedaży.



White flower błoto z morza martwego. Obok tego błota z morza martwego chodziłam kilka miesięcy, aż w końcu promocja sprawiła,ze kupiłam sobie te błotko. Po bardzo dobrych wrażeniach, jakie wywarł na mnie krem matujący z tołpy, tym razem kupiłam krem pod oczy z tej firmy a na koniec dwie maseczki zwężające pory firmy AA.



Wkładki w praktycznym metalowym pudelku, które mogę brać wszędzie ze sobą.
Od czasu porodu mam problem z żylakami i pajączkami. Wyprzedaży kupiłam żel i tabletki DIH. Za oba produkty zapłaciłam około 20 zł. To przynajmniej połowa tego co musiałabym zapłacić w aptece.


 Pierwsze spotkanie z firmą wet n wild. W drogerii natura kupiłam jeden bordowy lakier do paznokci i bazę pod podkład Primer Base de tent.


Plastry do  depilacji woskiem na zimno Isana. Dopóki nie uporam się z problemem o którym pisałam Wam tutaj (klik). Muszę sobie jakoś radzić...


W połowie stycznia pojawiło się bardzo dużo wyprzedaży produktów w stałej oferty i tutaj kupiłam. Peeling potrójnie złuszczający firmy Soraya. Produkt przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej.  Peeling na który nawet bym nie spojrzała w normalnej cenie. Nie dlatego, że był za drogi czy coś w tym stylu. Nic z tych rzeczy towar był niewidoczny w zestawieniu z innymi produktami. Etykieta cena na do widzenia pomogła mi znaleźc ten produkt na półce.



Zakupy z sieci drogerie polskie. Kupiłam balsam EOS w wersji miętowej, Nacomi naturalny peeling do  ciała masłem shea i biała glinka.Widziałam,że balsamy EOS pojawiły się w sprzedaży w Rossmannie.


Kolejna grupa nowości. Tym razem kupiłam akcesoria na siłownie. Zestaw przezroczystych kosmetyczek w Auchan. Kosmetyczki w sam raz pod prysznic na siłownie.W pewnie w przyszłości  kosmetyczki przydadzą  mi się na wyjazd. Za całość zapłaciłam 8 zł.


Drugim niezwykle potrzebnym zakupem było etui na telefon zapinane na rzep. Na mojej siłowni bardzo rzadko graja muzykę albo jej nie słychać. A wszyscy, którzy ćwiczą jak muzyka pomaga w czasie biegania.


A na koniec prezent od Garnier maseczka Moisture+ Aqua Bomb. To moja pierwsza maska w tej formie. Jestem ciekawa efektów.



Uff i to by było na tyle. Dotrwaliście do końca? Przybyło mi sporo nowości. Wyprzedaże mi w tym pomogły. W lutym nie planuje, póki co większych zakupów kosmetycznych. Wydaje mi się, że wszystko mam. Ale wiecie, jak to jest. Wejdę do sklepu a tu jakaś promocja, wyprzedaż, przecena i nagle okazuje się, że rzecz, która wydawała mi się zupełnie niepotrzebna, nagle jest bardzo przydatna i żyć bez niej nie mogę. Dlatego nie zapieram się, że nic nie kupię w lutym. Ale się ograniczę się do minimum.


Znacie coś z moich nowości? Poszalałyście na poświątecznych wyprzedażach? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...